Wstałam i patrzę jak Lena i Matylda jeszcze śpią, a dlaczego? Bo jest sobota! Weszłam do łazienki, oblewam zimną wodą twarz i patrzę w lustro myśląc: To już ostatni dzień tutaj, jutro nowy ,,Dzień Dziecka“ dlaczego w cudzysłowach? Ponieważ to rodzina, która wychowywuje dwóch synów i dwoje dzieci z domu dziecka. Tym razem padło to na mnie i Ludmiłę! Nagle moje myśli przerywa głos Matyldy:
-Viola, spakowana?
-Tak
Mówię smutnym głosem
-Będę tęsknic za tobą
W ułamku sekundy podbiegłam
do niej i przytulam ją z całych sił:
-Ja też!
Zaczęłam płakać. Cztery lata przeżyte z nimi były nie do zapomnienia! Nagle w drzwiach pokazała się pani Jackie:
-Co?! Rozłąka boli?
-Tak i to bardzo!
-Dziewczyny przecież mieszkacie w tym samym mieście!
-Ale na dwóch jego końcach!
-Komunikacja miejska droga?
Wtedy przypomniało mi się że do miasta stamtąd dojazd jest jednym autobusem kursującym co najwyżej pół godziny!
Nagle wpadła Pani dyrektor Antonia!
-Violu spakowana, bo już wyjeżdżamy do państwa Verdas!
-Czyli już dziś jedziemy?!
-Za pół godziny pod recepcją!
Matylda szybkim ruchem pobiegła po Lenę żeby się przynajmniej ze mną pożegnała!
Po 20 minutach zeszłam na recepcję i czekałam na panią Antonię i Ludmiłę. To 10 minut minęło jak godzina. Gdzie spojrzałam to widziałam wspomnienia, aż szkoda mi było opuszczać to miejsce.
Gdy dojechałyśmy na miejsce byłam lekko zdziwiona. Wybudowane chodniki, wielkie i piękne domy robiły swoje. Byłam ucieszona, gdyż przystanek autobusowy jest około 50 metrów od domu.
Weszłyśmy i nas powitano pięknym zapachem pierogów z grzybami. Wyszło właśnie państwo Verdas i się przywitaliśmy. Zdjęłam kurtkę, buty i założyłam trampki do chodzenia po domu. Zasiedliśmy do stołu, gdy doszedł do nas szatyn o zielonych oczach, podszedł do stołu i usiadł na równoległym do Ludmiły miejscu, lecz po chwili wstał i się przedstawił:
-Cześć, jestem Federico Verdas.
Podał rękę Ludmile i mnie i z powrotem usiadł. Ciągle wypatrywałam miejsce naprzeciw mnie stało puste, czyżby drugi chłopak nie przyszedł na obiad? Po zjedzeniu Federico zaprosił nas na górę żebyśmy zostawiły rzeczy. Trochę głupio jest przez to że mam pokój z tym chłopakiem, którego nie było, a Ludmiła z Federico. Opiekunowie wyjaśnili że to dla zawiązania więzi. Jednak chłopak się nie zjawiał i pomyślałam:
-Z kim tu mam się przyjaźnić?
W pewnej chwili zawołał mnie pan Verdas
- Violetta, a ty nie masz wolontariatu dziś?
-T...tak, tylko dzisiaj sobie odpuściłam
-Chodź, zawiozę Cię!
-Ok!
Pojechałam z nim.
Prolog jest krótki, ale według mnie wynosi tyle ile powinien on wynosić :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz